Davide Monti

Davide należy do całkiem licznej grupy muzyków, którzy znani są przede wszystkim wtajemniczonym. Nie dlatego, że się jakoś specjalnie ukrywają albo stosują wyrafinowane techniki kamuflażu. Idą po prostu swoimi własnymi drogami, a w dzisiejszych czasach oznacza to z reguły marsz pod prąd. Kiedy po raz pierwszy spotykamy takich wykonawców, zadajemy natychmiast pytanie: „jak to możliwe, że nigdy wcześniej o nich nie słyszeliśmy?”.  Każdy przypadek jest inny, ale najczęściej mają wspólny mianownik. Jest nim brak zdolności do zawierania kompromisów i to na wszystkich poziomach, na jakich rozgrywa się życie muzyczne. Czy chodzi o kwestie czysto artystyczne i estetyczne, czy o biznesowe, czy o równowagę pomiędzy życiem zawodowym i rodzinnym, tacy muzycy dokonują wyborów ambitnych i nieoczywistych. Za tą wierność sobie płacą zwykle mniejszą popularnością i koniecznością pokonywania niezliczonych trudności, ale jednocześnie cieszą się szacunkiem środowiska, a także sympatią słuchaczy, którzy mieli szczęście się na nich natknąć. Davide Monti stara się być skrzypkiem „barokowym” w sposób konsekwentny, co możemy przełożyć na „bezkompromisowy”.  W jego grze odnajdujemy to wszystko, co w przypadku najsłynniejszych nawet skrzypków bywa jedynie słowną deklaracją. Pełne finezji ornamentacje, oryginalne improwizacje, świetne pomysły repertuarowe dają nam poczucie, że mamy do czynienia z muzykiem, który rozumie, że instrumentaliści XVII i XVIII wieku byli de facto współkompozytorami wykonywanych przez siebie utworów. Nic zatem dziwnego, jeśli będziemy mieć kłopot z rozpoznaniem linii melodycznej w jakiejś doskonale znanej nam kompozycji. Melodię trzeba będzie dopiero wyłowić z sieci ozdobników, zmieniających się niespodziewanie temp, ekspresyjnych pauz, zaskakujących artykulacji i nieprzewidywalnie rozwijających się fraz.

CZ

www.arparla.it